Przeróżnymi dziedzinami sportu zajmujemy się od początku... to znaczy gdy tylko trafiliśmy, na coś co, co miało w sobie ten luz, klimat, duszę po prostu zaczynaliśmy to robić, trenować, doskonalić się... mimo tego, że przeważnie nie mieliśmy najlepszego i najnowszego sprzętu, nie zależało nam nam na pokazówkach i lansie... zleżało nam na tym, żeby mieć frajdę z tego co robimy, bawić się tym i pracować nad swoimi umiejętnościami, starać się być w tym co robimy jak najlepszym...
Może nawet, ktoś z Was nas już kiedyś spotkał... Bo to właśnie my byliśmy tymi którzy, ostatni schodzili ze stoku nawet dawno po zamknięciu wyciągu. To my pierwsi pompowaliśmy latawce jak tylko zaczynało wiać i ostatni schodziliśmy z wody po nierównej walce z sztormowym wiatrem. To my pływaliśmy po morzu w nocy przy pełni księżyca kiedy nie chciało wiać nad zatoką w dzień. To my organizowaliśmy i prowadziliśmy rejsy morskie po kosztach, na łajbach które miały duszę i często tylko to było ich głównym atutem. To my zwykle byliśmy tymi co szukali kogoś do pomocy przy zbudowaniu hopy na stoku... robiliśmy to wszystko i wiele innych odjechanych rzeczy bo głęboko czuliśmy, że to ma w sobie to coś, tą duszę – Soul
Tak się dziwnie nam przydarzyło, że każdy z nas jest z totalnie innego końca kraju, ale szybko okazało się, że łączy nas bardzo wiele. Łączy nas takie samo podejście to tego czym się zajmujemy. Każdy z nas wcześniej jeździł, zjeżdżał, ślizgał się i pływał na czymś... Z tego wynika tak szerokie spektrum naszych działań... Od sportów zimowych, przez mountainboard do sportów wodnych. Po prostu taką mamy jazdę – Ride
SoulRider – określenie spotykane w środowisku surferów, motocyklistów i wszelkiego typu innych rider'ów; określa się nim kogoś, dla kogo najważniejsza jest jazda i poczucie wolności jaką ona przynosi. Nie musisz mieć najnowszego sprzętu prosto z sklepu, nie musisz mieć najmodniejszych ciuchów, nie musisz się podporządkowywać niczemu i nikomu. Ważne jest, że to robisz i że masz z tego frajdę, taką tylko dla siebie.... Whatever You ride on, ride with soul.
NASZA KADRA
Mat – Mat jest stary, to wiele wyjaśnia... lecz mimo sędziwego wieku wieku nie jest pozbawiony wigoru. Pomaga mu w tym lecytyna którą codziennie zażywa oraz korzeń żeń-szenia, który co wieczór wciera w swe lubieżne ciało... Jest wykwintnym znawcą Windsurfingu i koneserem silnych wiatrów... Gdy wieje zbyt słabo by móc pływać w ślizgu, szkoli kursantów zwalczając w ten sposób narkolepsję. Poza tym jest absolwentem Wrocławskiego AWF-u oraz doskonałym narciarzem (umiał jeździć na nartach zanim wynaleziono do nich wiązania).
Misha – Wyobraź sobie jakieś karkołomne i niebezpieczne zadanie – przemyśl to trzy razy – i jak już będziesz wiedział, że się tego boisz – zleć to Mishy... Człowiek, który może być Beta testerem nowych dziedzin sportów extrymalnych, jak i farmakologii weterynaryjnej -nic go nie rusza, mało tego zrobi to z uśmiechem na twarzy i wdzięcznością za pomysł. Oprócz tego zajmuje się kitesurfingiem, żeglarstwem, mountainboardem, narciarstwem, snowkiteingiem... i sam nie wie czym jeszcze. Wszystkiego Cię nauczy, nawet tego czego jeszcze nie umie.
Tabiś – twardy chłopak z Sosnowca, kibic football'u (mimo to większość zębów nadal własnych), w wczesnym wieku pacholęcia poznał inne zastosowanie wody niż wlewanie jej do lokomotywy wiozącej węgiel, a mianowicie mycie się i pływanie. Tym sposobem najpierw stał się żeglarzem, by po wielu przebytych milach morskich stać się surferem. Od tego czasu zajmuje się głównie budową teleportu między Sosnowcem a Kadynami, by móc pływać jak najczęściej i zarażać innych... tą pasją.
Rafik – Już był surferem zanim jeszcze zobaczył surfing... Gdy zaczniesz z nim rozmawiać, pierwsze co usłyszysz to: „For Me no problem – You know...” Gdy płynie w ślizgu wyglądem przypomina pędzącą lokomotywę - zaczyna się robić ciekawiej gdy zaczyna skakać... Z Latawcem jest na Ty, a piasek wciąga nosem... KAŻDEGO nauczy pływać – For Him no problem – You know. Do wszystkiego podchodzi z iście surferskim luzem – dlatego jest ulubieńcem damskiej części kursów.
Misiek – Student Medycyny – doskonale doradzi Ci odpowiednią terapię ziołową, która wybitnie przyśpieszy twoją drogę edukacyjną w dziedzinie Kitesurfingu. Specjalista od finezyjnych zwrotów w pełnym powerze, mistrz techniki i oaza spokoju. Szeroką wiedzę teoretyczną doskonale implementuje w wysublimowane surferskie ewolucje. Wspaniale ogarnia trzy deski: Kite, WindSurfing i Snowboard. Niepozorny z wyglądu zawstydził już niejednego „Kozaka”.
Bolec – To nie jest istotne dlaczego akurat tak go nazywamy... To jest po prostu dobry bolec... Bolec umiał naprawić każdy silnik zanim jeszcze się zepsuł. W ekipie SoulRiders pełni funkcję nightmenagera i nadwornego konstruktora przeróżnych maszyn miotających szałem i zgrozą. To on zrobi Ci „Full Service” i wprowadzi Cię w ślizg za pomocą koni mechanicznych... Jego dewiza jest prosta: „Yes We can!” Jego jazda na nartach jest mocniejsza od lawiny śnieżnej a surfing w jego wydaniu zawstydził by nie jednego walenia.
Sowa - Żeglarskie legendy podają, że fiordy jadły mu z ręki, a sól wciąga nosem. Bałtyk nie ma przed nim tajemnic, a wiatr układa dla niego serenady. W ekipie Soulriders pełni funkcje opiekuna Rib'a, który pod jego rządami nabiera chyżości ruchów, niczym antylopa na afrykańskich stepach. W wolnych chwilach zastępuję Dorotę Gardias, jako naczelny meteorolog Soulriders oraz udziela się na okolicznych festynach, jako gwiazda...rocka;)
Pafik - Wtajemniczeni twierdzą, iż jest ostatnim żywym potomkiem tajemnego azteckiego plemienia, które charakteryzowało się nie tylko niezwykle wysokim wzrostem, ale również zamiłowaniem do upraw roślinnych oraz charakterystyczną słodko-gorzką wonią skrywaną pod pachą. Nikt nie wie, czy to właśnie te cechy sprawiły, że Pafik z niezwykła łatwością posiadł umiejętności wind'a i kite'a. Jedno jest pewne, kiedy zobaczysz go na wodzie będziesz czuł moc extreme'u:) Prywatnie dumny ojciec pierwszej damy Soulriders - Maii:)